Konsekwencje braku obwodu łowieckiego – czy oznacza to koniec polowań?
Czy stwierdzenie nieważności obwodu łowieckiego oznacza automatyczny zakaz wykonywania polowania? To pytanie pojawiło się po głośnych orzeczeniach sądów administracyjnych dotyczących obwodów łowieckich w województwie lubuskim.
Choć wielu właścicieli nieruchomości postrzegało „wygaszenie” obwodu łowieckiego jako całkowite wyłączenie danego obszaru spod działalności łowieckiej, rzeczywistość okazała się znacznie bardziej skomplikowana.
Co oznacza brak obwodu łowieckiego?
Obwód łowiecki stanowi podstawową jednostkę prowadzenia gospodarki łowieckiej. To właśnie w jego granicach realizowane są plany łowieckie, wykonywane polowania oraz działania związane z ochroną upraw rolnych i regulacją liczebności zwierzyny.
Jeżeli wskutek rozstrzygnięcia sądu obwód przestaje funkcjonować, pojawia się pytanie o dalsze wykonywanie obowiązków związanych z gospodarką łowiecką.
Powstają wówczas wątpliwości dotyczące między innymi:
- ograniczania liczebności zwierzyny,
- odpowiedzialności za szkody łowieckie,
- realizacji planów łowieckich,
- dalszego udziału myśliwych w gospodarowaniu zwierzyną.
Czy brak obwodu oznacza zakaz polowania?
Nie zawsze.
W przypadku obwodów, których status prawny został zakwestionowany, organy administracji publicznej stanęły przed koniecznością zapewnienia dalszego wykonywania działań związanych z ograniczaniem liczebności zwierząt.
Przyczyną było przede wszystkim bezpieczeństwo ludzi, ochrona upraw rolnych oraz konieczność przeciwdziałania nadmiernemu wzrostowi populacji zwierzyny.
Brak funkcjonującego obwodu łowieckiego nie oznacza automatycznie, że zwierzyna przestaje podlegać jakiejkolwiek kontroli.
Przykład obwodów łowieckich nr 206 i 207
Po stwierdzeniu nieważności uchwały dotyczącej obwodów łowieckich nr 206 i 207 w województwie lubuskim konieczne było znalezienie rozwiązania pozwalającego na dalsze ograniczanie liczebności zwierzyny.
W praktyce doprowadziło to do przyjęcia rozwiązań umożliwiających wykonywanie odstrzałów również poza standardowym systemem funkcjonowania obwodów łowieckich.
Sprawa ta pokazała, że nawet całkowite zakwestionowanie funkcjonowania obwodu nie eliminuje potrzeby prowadzenia działań związanych z gospodarką zwierzyną.
Kto odpowiada za ograniczanie populacji zwierzyny?
Jednym z najważniejszych problemów praktycznych była odpowiedź na pytanie, kto powinien realizować zadania wcześniej wykonywane przez dzierżawcę obwodu łowieckiego.
W sytuacjach nadzwyczajnych odpowiedzialność za podejmowanie odpowiednich działań może przechodzić na właściwe organy administracji publicznej działające na podstawie obowiązujących przepisów.
Pokazuje to, że system prawa nie może pozostawić obszaru pozbawionego jakichkolwiek mechanizmów kontrolowania liczebności zwierzyny.
Dlaczego sprawa była tak ważna?
Orzeczenia dotyczące obwodów łowieckich nr 206 i 207 ujawniły problem, którego wcześniejsze przepisy w praktyce nie przewidywały.
Powstało pytanie, jak pogodzić:
- prawo własności właścicieli nieruchomości,
- obowiązek prowadzenia gospodarki łowieckiej,
- ochronę upraw rolnych,
- konieczność utrzymywania populacji zwierzyny na właściwym poziomie.
Dyskusja ta przyczyniła się do dalszych zmian przepisów i zwróciła uwagę na potrzebę stworzenia bardziej przejrzystych mechanizmów regulujących funkcjonowanie obwodów łowieckich.
Czy brak obwodu oznacza „wolną amerykankę”?
Zdecydowanie nie.
Choć sytuacja braku funkcjonującego obwodu łowieckiego prowadzi do licznych problemów organizacyjnych i prawnych, nie oznacza całkowitego braku regulacji dotyczących zwierzyny ani możliwości dowolnego wykonywania odstrzałów.
Wręcz przeciwnie – organy publiczne zobowiązane są do podejmowania działań zapewniających ochronę ludzi, gospodarki rolnej oraz środowiska przyrodniczego.
Najważniejsze wnioski
- brak obwodu łowieckiego nie oznacza automatycznego zakazu wykonywania wszystkich odstrzałów,
- konieczność regulowania liczebności zwierzyny pozostaje aktualna niezależnie od statusu konkretnego obwodu,
- sprawy dotyczące obwodów nr 206 i 207 ujawniły istotne luki w dawnych regulacjach prawnych,
- ochrona prawa własności musi być równoważona z potrzebą prowadzenia gospodarki łowieckiej.



Zarząd Okręgowy PZŁ nie posiada uprawnień do wydawania tzw. odstrzałów. Jeśli się myle to proszę wskazać podstawę prawną. A jeśli nie ma takich uprawnień to nie może „zmusić” myśliwych do wykonywania polowania na tym obszarze. Ergo -takie upoważnienia możne wydać lekarz weterynarii ale …komu? Jeśli istnieje obwód to kołu , a jesli koła nie ma? Więc Sejmik nie może przymusić myśliwych do wykonania polowania. Kto może? Na terenie leśnym nadleśniczy może wydać tzw odstrzał redukcyjny pracownikom – myśliwym i ich zmusić do jego wykonania w ramach obowiązków służbowych. Na terenach polnych? Starosta swoim pracownikom? Wszystko nacigane. Moim zdaniem nie ma regulacji co do takiej sytuacji a to oznacza, ze nikt nie może wykonywac polowania na tym terenie. Moim zdaniem myśliwi nie powinni w ogóle – w interesie środowiska – nawet o tym myśleć. Ale zawsze znajdzie się czarna owca,która będzie chciała postrzelac… I to jest clou sytuacji. Marszałek moż eliczyć tylko na czarne owce. A takie zawsze się znajdą…
Świetny artykuł, dzięki za info. Temat ciekawy i świetnie pozwalający rozwijać wyobraźnie.
Służysz społeczności blogowej, pięknie przy tym składasz frazy, przyjmij najszczersze wdzięczności moich wyrazy 🙂